Witam serdecznie.
Bardzo dziękuję za wszystkie, liczne odwiedziny
i wszystkie ciepłe komentarze pod ostatnim wpisem.
Miło mi, że moje prace zwracają Waszą uwagę.
W marcu u Ani króluje
Iris Folding.

Nigdy do tej pory nie robiłam żadnej pracy w tej technice,
ale sporo o niej wcześniej wiedziałam,
choćby za sprawą Inki,
która w czasopismach opublikowała kursik.
Teoria teorią a praktyka okazała się trochę inna.
Zaczęłam od kartki okolicznościowej.
Nie bardzo mi wyszła
(pomyliłam kolejność przyklejanych paseczków w jednym miejscu,
co jednak niewiele wpłynęło na estetykę,
ale ja o tym wiem, gdzie jest ten błąd).
I nawet nie mogę jej pokazać,
bo jest już u marcowej solenizantki.
W drodze na pocztę zorientowałam się, a pośpiech to sprawił,
że jej nie sfotografowałam.
Trudno.
Następne były wielkanocne.
(Zdjęcia robione nocą i dniem).
Ścinki papierów z różnych kolekcji
bardzo się tu przydały.
A wykonanie?
Jak potrenuję i zrobię jeszcze kilka będzie lepiej.
Aniu, dziękuję za zabawę i to,
że zainspirowałaś mnie do zrobienia czegoś innego niż zwykle.
Praca nad tymi kartkami rozruszała trochę moje szare komórki
i sprawiła radość.
Na koniec mój żółty hiacynt.
Kupiłam z ciekawości jak będzie wyglądał.
Najczęściej w kwiaciarniach pojawiają się białe, różowe,
liliowe i fioletowe.
I takie zwykle kupowałam.
W tym kolorze zobaczyłam pierwszy raz.
Nocą rozkwitł i teraz pięknie pachnie.
Czujecie?
Pozdrawiam bardzo serdecznie i wiosennie.
Zofiko