"CZŁOWIEK POTRZEBUJE PASJI, KTÓRA WYPEŁNI CZĘŚĆ JEGO ŻYCIA I KTÓRĄ PODZIELI SIĘ Z INNYMI"

wtorek, 5 września 2017

Dla Inki z doniczką.


Witam serdecznie.

Kartką dla Inki rozpoczynam ten sezon kartkowy.
Miło jest usiąść w zaciszu pokoju,
po tak długiej przerwie,
 rozłożyć wszystkie przydasie i pachnące papiery
 i ciąć,
 komponować, 
przyklejać
 i cieszyć się z efektu końcowego.
Szczególnie wtedy, gdy za oknem zimno, szaro i mokro.

Moja kartka jest prosta, zawiązywana
 bordową, cienką,  atłasową wstażeczką.
W roli głównej, w centrum kartki, oczywiście doniczka z poincesją,
zgodnie z sierpniową wytyczną.

W środku miejsce na wklejenie życzeń
i....
jeszcze dwie doniczki z kwiatami.







Wykorzystałam resztki papieru "Hej kolęda kolęda 01" z DeaArt
oraz papier z Galerii Papieru,
 z którego powycinałam wszystkie kwiaty.
Dodałam jeszcze kilka gałązek świerkowych wyciętych dziurkaczem.

Trudno było mi zabrać się za zrobienie tej kartki, choć temat bardzo przyjemny.
Zeszło mi dwa dni.
Ale kartka jest i wędruje do Inki.
http://swietanaokraglo.blogspot.com/2017/08/doniczka-z-kartka-sierpniowa.html


Święta na okrągło



Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
Dziękuję za odwiedziny i komentarze.

Zofiko


PS. Wiem, wiem,
 niektórzy czekają jeszcze na fotorelację z wycieczki po Rumunii.
 Będzie wkrótce.


sobota, 2 września 2017

Wakacyjne podróże te małe i te duże cz.II

Berlin. 
Rodzinny weekendowy wyjazd. 
Nie sposób w ciągu 3 dni zobaczyć wszystko
w tak dużym i ciekawym mieście.
A jeszcze trudniej zilustrować pobyt w kilku fotografiach.
Wybrałam więc to, co najbardziej mnie zaciekawiło.

Drogę w obie strony pokonaliśmy szybko i wygodnie samolotem.

Widok z samolotu niedługo przed lądowaniem w Berlinie.


Na lotnisku.

Spacer po mieście.
Kontrasty.  Stare i nowe.




Katedra i odpoczywający ludzie na trawnikach.


Wszechobecne place budowy i dźwigi.


Symbolem miasta jest miś. 
W wielu miejscach spotykałam takie misie reklamowe.




W tym kościele zauroczyły mnie stare drewniane rzeźby aniołów. 
Kościół jest dekonsekrowany. Nie odbywają się żadne nabożeństwa. 
Służy jako muzeum i sala koncertowa. (Museum Nikolaikirche).
Tu miałam okazję wysłuchać koncertu organowego.






Współczesny kościół protestancki z 22 tysiącami witrażyków
 i przepiękną tombakową figurą Chrystusa.



Przed budynkiem ratusza.


Brama Brandenburska.


Fragment Muru Berlińskiego
 i ślad, jak był wybudowany.




Przy okazji polecam przeczytanie książki "Lata rozłąki"
opowiadajacej losy rodziny podzielonej przez mur.

Katolicki kościól Dominikanów.
W każdą niedzielę odbywa się msza św. w j. polskim.


W wielu miejscach na chodnikach spotykałam takie 
płytki - pomniki.


Muzea.

Muzeum Natury. Tysiące zgromadzonych eksponatów.






Poniżej cykada, mucha i komar w powiększeniu.




Pergamonmuseum i Neues Museum.




Tu zauroczyła mnie babilońska Brama Ishtar.


Prawdziwe cudeńko w Neues Museum to małe popiersie Nefretete.
Widok zapiera dech.
Niestety był zakaz i nie mogłam zrobić zdjęcia.

A w Narodowym Muzeum Sztuki
podziwiałam dzieła najznakomitszych europejskich malarzy.


W Muzeum Szpiegostwa gablota ze strojami
do serii filmów o Bondzie.


 Ogródki piwne nad Sprewą.


Kopuła w nowoczesnym centrum handlowo-restauracyjnym.



Bardzo dziękuję za odwiedziny
 i komentarze pod poprzednim wpisem.

Już już niedługo będą tylko kartki, kartki, kartki.

Pozdrawiam.
Zofiko




środa, 23 sierpnia 2017

Wakacyjne podróże te małe i duże...

są już za mną.
Wszystkie, które zaplanowałam odbyłam.
Wróciłam z tej ostatniej, do Poznania.

W Poznaniu byłam kilka dni
 na zaproszenie mojej cioci (87 lat),
i siostry ciotecznej, która mieszka tu z rodziną
i moim chrzestnym synem.

Poniżej kilka zdjęć ze spaceru po Poznaniu.
Byłam 5. raz i zwróciłam uwagę na inne rzeczy niż poprzednio.



Piękny mural i krzesło szczęścia.
Czy wiecie, że tylko 3 okna są prawdziwe a pozostałe namalowane?


Widok na Katedrę.



Na rynku przed ratuszem.
Tym razem byłam nieco po południu i nie widziałam koziołków
na ratuszowej wieży


ale" spotkałam" się z nimi na jednym z poznańskich placów.


Podczas spaceru w jednej z pasmanterii
kupiłam szydełko tunezyjskie.
Do wieczora buszowałam po Ikei. Kupiłam tylko kilka drobiazgów.

TORUŃ,  zauroczył mnie pięknem widoków,
architekturą i niepowtarzalnym nastrojem.
Jeden dzień
to mało by wszystko obejrzeć.
 Pewnie wrócę tu jeszcze raz przy najbliższej okazji.


Widok miasta od strony mostu na Wiśle.


Przed Dworem Arctusa.



Oj! Słodko mi było!!!
Nie pokażę, jaką reklamówkę słodkości kupiłam.


Dałam radę! 
Pokonałam 208 schodów na wieżę Katedry by podziwiać
piękny widok.



Na Rynku Nowomiejskim.






Dom "Pod Gwiazdą"



A Pomnik Kopernika? Był mocno oblegany przez młodziez i turystów.
Zdjęcie nie bardzo mi wyszło.

Nie starczyło nam czasu na muzeum czy warsztaty wypiekania piernika. 
Zostawiam to na następny raz.

Gorąco polecam wycieczkę do Torunia. Jest jeszcze kilka wakacyjnych dni.

Wróciłam szczęśliwie do domu, ale przywiozłam jakąś wirusową chorobę.
Już 6. dzień walczę z temperaturą 37,4 - 38,8.
Lekarka dała mi nadzieję, że od czwartku będzie lepiej.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
Dziękuję za miłe komentarze pod poprzednim wpisem.

Do zobaczenia niedługo. 
Opowiem o Berlinie i Rumunii.

Robótki jeszcze śpią.

Zofiko